Właśnie w tym momencie zaczęłam płakać. Nie miałam makijażu, nie tym razem. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. To niemożliwe. Poszłam razem z Sandrą do domu. Mamy nie było. Pewnie pojechała na zakupy albo gdzieś do miasta. Nieważne, teraz liczy się Sandra. Weszłyśmy i od razu poleciałyśmy do łazienki. Sandra przetarła oczy i zmyła makijaż. Przyniosłam jej sok. Zaraz po tym poszłyśmy do pokoju i porozmawiałyśmy. Odprowadziłam ją do domu. Najlepiej niech udaje że nic nie wie.
Gdy wróciłam była 22. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Dzisiaj ubrałam swoją ulubioną.Wyglądała ona tak :
Rano gdy wstałam ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Była sobota więc nie musiałam wcześnie wstawać żeby zdążyć do szkoły. Postanowiłam wyjść na miasto. Najbardziej lubię fontannę na środku rynku. Jest cudowna! Można powiedzieć że się w niej zakochałam. Skierowałam się do szafy i wybrałam to :
Uwielbiam kolory. Nie lubię gdy wszystko jest czarne. Dzisiaj było troszkę zimniej więc to wybrałam. Gdy wyszłam była 11. Skierowałam się do mojej ulubionej fontanny a miejsce, na którym zawsze siedziałam było zajęte. Siedział tam wysoki brunet z brązowymi tęczówkami. Podeszłam i usiadłam obok.
- Ty wiesz że zająłeś moje miejsce? - Troszkę się bałam zagadać bo za bardzo przejmuję się opinią innych. Jestem po prostu przewrażliwiona.
- Naprawdę? Mieszkam tu od 3 lat i zawsze tu przychodzę, a ciebie widzę pierwszy raz.
- Widocznie przychodziliśmy tu w innych godzinach. To moje ulubione miejsce.
- Moje też. Jak masz na imię księżniczko? - Zarumieniłam się gdy powiedział ,,księżniczko''
- Eh no... Jestem Julka, a Ty?
- Jasiek, bardzo ładnie imię, Julko... - uśmiechnął się szeroko brunet.
- Dziękuję bardzo, to miłe z twojej strony.
- Słuchaj Julka, muszę lecieć bo jestem umówiony z kolegą na 15 żeby ogarnąć trochę chemie i fizykę bo poprawiam jutro sprawdzian i te różne pierdołki... - chłopak wstał i ruszył w stronę sklepu monopolowego na rogu. Jaś pomachał mi po czym szybko się odwrócił.
Byłam bardzo smutna że chłopak zniknął bez słowa, naprawdę mam wrażenie że poczułam coś...
Coś takiego... Nie, to nie jest możliwe, nie mogłam się w nim zakochać, wszystko jutro powinno wrócić do normy i więcej go nie spotkam...
NASTĘPNY DZIEŃ, GODZINA 10:36
Po wielu podejściach wstania z łóżka postanowiłam wreszcie ruszyć tyłek.
Uznałam dzisiaj nie iść do parku bo nie chciałam spotkać w nim chłopaka.
Razem z Sandrą wybrałam się do galerii. Zobaczyłam go tam. Zaczął się zbliżać w moją stronę. Czy ja zawszę muszę mieć takiego pecha? Razem z Sandrą wbiegłyśmy do jakiegoś sklepu, podejrzewam że do H&M, nieważne. Zobaczył nas tam i zaczął biec.
- Sandra chowaj się! - energicznie krzykłam.
- Dobra, dobra już się chowam. Spokojnie! - Mimo że nie znała własnych rodziców zachowywała się normalnie. Ale widziałam w jej oczach nienawiść do ojca i matki. Tego nie dało się ukryć.
- Julka! Widziałem cię, nie chowaj się. - Wyszłam zza regału i stanęłam przed chłopakiem. Było mi teraz głupio.
- No cześć Janek. - Powiedziałam z miłą nutką w głosie.
- Co tu robisz?
- Jestem na zakupach, nie widać?
- A twoja koleżanka?
- Chodzi ci o Sandrę?
- Tak, chyba tak.
- Sandra! Wyłaź! - Wyszła i zrobiła "wielkie oczy" . Nie wiem dlaczego ale się dowiem. Na pewno się dowiem. Po powrocie z galerii poszłam do Sandry aby nie czuła się samotna i żeby wiedziała że zawsze może na mnie liczyć.
- Sandra... Mam do ciebie pytanie.
- Słucham.
- Czy ty znasz tego chłopaka z galerii? Widziałam jak na niego patrzysz i się nie sprzeciwiaj.
- Chodzi ci o tego bruneta?
- Mhm...
- Nie wiem... Czuję jakbym go znała od lat.
- No dobra. Jutro pogadamy bo ja muszę się zbierać. Paaa.
- Pa Juleczka. - Po tych słowach mocno się przytuliłyśmy i wyszłam.
Była 23, na ulicach mrok. Tylko żółte światło z lamp delikatnie oświecało ulicę. Nagle usłyszałam czyjeś kroki po przeciwnej stronie. Kto to może być? Zaczęłam się powoli cofać. Nikogo nie było wokół mnie oprócz jego. W świetle ujrzałam wysoką męską sylwetkę. Czy to Jaś? Czy on mnie śledzi? To niemożliwe a takie prawdziwe. Nagle poczułam ciepły oddech na plecach. Odwróciłam się i ujrzałam tam faceta z nożem. Zaczęłam biec i wpadłam na Jasia...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No mordy! Rozdział napisany 8) Z pomocą koleżanek 8) Ale jest!
Już za niedługo podam wam mojego YouTube
Będę nagrywać challenge i vlogi 8)
Ciekawe jak to jest 8) mówić do siebie :D
Tak wiem.... Kiepski.. ale no cóż....
Może następnym razem wymyślę coś dobrego 8)
Mam nadzieję 8)
I jeszcze jedno!
Rozdział dedykowany Wiktorii, Oli i Oliwce
~ Dąbrowska




Morela!
OdpowiedzUsuńMasz potenszjal ale opisuj dłużej akcje! Np. Poczułam ciepły oddech na skórze szyi.
Zrobiło mi się niedobrze od zapachu piwska którym wyraźnie ten koleś się upił.
Zaczęłam biec do przodu aby tylko uciec od osobnika. Biegłam ile miałam sił gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Suko zaczekaj! - Głos mężczyzny rozległ się po ulicy.
Spojrzałam na osobę którą potrąciłam.
Brunet, który ciągle mnie prześladuje w pozytywny sposób.
- Pomóż mi... - Zajęczałam.
Hahahahaha xd napisałam ci akcje :DD
Skopiuj wklej hahahahaha XDD kocham cie
Czekam na next parufko!
Wow *0*
OdpowiedzUsuń<3
Usuń<3
Usuń<3
Usuń